Ogólnie było świetnie :)
Hix okazał się całkiem niezłym tropicielem. Robiliśmy ślady T z dwoma pozorantami, gdzie trzeba było wybrać w którą stronę idziemy. Hix radził sobie z tą nowością świetnie do śladu w lesie. No bo jak to wejść w krzaki? …nikt normalny nie wchodzi w krzaki i tropi się drogą ;)
Tak, Hix ma świetną pamięć, dlatego bardzo szybko wynajduje prawidłowości. Jeżeli ślady przebiegają głównie drogami, to on uważa, że tak po prostu jest ;)
W międzyczasie, szkoliłam się w trudnej sztuce leżenia przy drodze na polu, tak by nie wyglądać jak ofiara potrącenia – ciężkie życie pozoranta ;)
Hix miał też epizody z ekscytacją i ciągnięciem na pałę w kierunku tylko mu znanym, ale jak zawsze z zaangażowaniem 100%. Co sprawia, że trudno jest mu nie wierzyć, że dobrze tropi, ale też po takich akcjach trudno wierzyć… Cóż zrobić
Spróbowaliśmy pierwszy raz rewirowania terenu za nie moim przedmiotem. Z racji głównie samotnych spacerów szukaliśmy głównie moich rękawiczek. Koleżanka poświęciła dla Hixa paczkę swoich chusteczek. Znalazł! wielokrotnie, co bardzo mnie cieszy :)
W okolicy było bardzo dużo zwierzyny dzikiej i kolejny raz Hix pokazał że jego popęd jest prawie żaden. Głównie ma ciągoty do gryzienia badyli, z czego w zasadzie się cieszę.
![]() |
w zasadzie cały czas było tak :) |
![]() |
wyparowany śnieg w dzień wyjazdu |
Tymczasem mamy przerwę związaną z moją pracą. Jest flyball, jest dużo chodzenia, bo rywalizacja i endomondo jest najlepszym motywatorem :D Staram się odzyskać kondycję i zadbać o kondycję Hixa. Jak wszystko pójdzie dobrze, to być może zadebiutujemy we fly w tym sezonie. Trzymajcie kciuki!
![]() |
obszar przeszukania |
Pracy nosem nie odpuściłam też całkowicie. Na spacerach ćwiczymy poszukiwanie zguby. Dziś też sprawdzałam, czy Hix poradzi sobie z odłożonym przedmiotem. Koleżanka (znana Hixowi) "zgubiła" swą skarpetkę przed treningiem fly. Wiedziałam czego szukamy i znałam obszar. Zostawiła nam przedmiot do nawąchania i wróciliśmy tam rano, po 13 h.
Rozpoczęliśmy pracę o 8 rano, przy około -3 st. C, więc w nocy było zimniej.
Zaskoczeni, że tak krótko? ja też!! Wystartował właściwie na pewniaka. A jaka radość była ze znalezionej skarpety! Dumnam wielce!!
Ach tropienie! Kiedyś też nam się marzyło... Teraz myślimy raczej o obi.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dziś cały Twój blog. Bardzo żałuję, że od dwóch miesięcy nie ma nowego postu, czyżbyś zarzuciła pisanie? Wróć, czekam ;)
Raczej piszę jak jest coś wartego uwiecznienia ;) Najbliższy wpis za dwa tygodnie ;)
OdpowiedzUsuń